Kilka słów o Niecieczy

Optymizmem powiało w Katowicach po dwóch wygranych meczach z rzędu, z Piastem i Sandecją. Oba te spotkania niosły ze sobą sporą dawkę pozytywnych emocji. Uwierzyliśmy, że uśmiechnęło się do nas szczęście i z bojowym nastawieniem ruszyliśmy w niedzielny poranek, 6 listopada, do gminy Żabno, gdzie mecze swoje rozgrywa LKS Nieciecza.
Chociaż stadionik tego klubu coraz bardziej się rozwija, nie doczekał się jeszcze jupiterów, dlatego wydarzenia na tym obiekcie muszą odbywać się w samym środku dnia, przy najlepszej widoczności. Z Katowic ruszyliśmy bladym świtem i w naszych szeregach nie brakowało malkontentów nawołujących do mordu osób odpowiedzialnych za takie ułożenie terminarza. W autokarze (przynajmniej tym, którym podróżowało nasze sześcioosobowe brynowskie grono) atmosfera spokojna, zupełnie jakby nie podróżowała nim horda kiboli! Dojazd do Niecieczy był sprawny, szybko mogliśmy ucieszyć się widząc witającego nas przed stadionem słonia. Tempo wchodzenia na obiekt uznać trzeba za jeden z minusów tego wyjazdu, ostatnie osoby weszły na nasz sektor w końcówce pierwszej połowy. Innym minusem był na pewno wiatr, wiejący z wielką siłą i utrudniający oglądanie meczu, w którym GieKSa z minuty na minutę grała słabiej i ostatecznie została wykartkowana przez sędziego. Drugi gol dla miejscowych wywołał na naszym sektorze wybuch śmiechu, mimo tego, że mało kto go widział? Mecz się skończył, my zostaliśmy jeszcze trochę na trybunach, a potem ruszyliśmy w kierunku naszego miasta i naszych bloków, które jednak są… wspaniałe! Kdk!

Warta odnotowania jest liczba i postawa FC Jaworzno ? ponad 100 osób na wiejskim wyjeździe ? brawo!

Możliwość komentowania jest wyłączona.